Czy programista ma prawo jeść w pracy?

Witaj!

Ostatnia seria wpisów była dość intensywna pod względem ilości programistycznego „mięska”. Przyznam, że wkręciłem się w JHipstera i skoro praca nad projektem szła mi tak dobrze, to nie chciałem przerywać. 🙂

Dziś jednak pora na chwilę oddechu i na pierwszy wpis z kategorii „na miękko”, czyli moje i Wasza przemyślenia na temat życia programisty. Bo przecież nasza praca to nie tylko siedzenie przed komputerem i klepanie kodu. Dlatego po lewej stronie pojawia się nowa kategoria, która będzie mam nadzieję co jakiś czas aktualizowana.

Dzisiaj zapraszam na pierwszy taki wpis i obiecuję, że do JHipstera niedługo wrócimy! 🙂

„Lunch”, „obiad”, „żarcie”, „szama”…

to tylko niektóre ze słów określających przerwę w pracy na jedzenie. Tak na marginesie to strasznie nie lubię tego pierwszego. Mamy w polskim języku piękne słowo „obiad”, po co więc je zastępować jakimś amerykanizmem? 🙂

Wracając do tematu, to nie mówię tu o przerwie na zjedzenie kanapki albo jabłka, tylko o czasie, w którym jemy jakiś większy posiłek. W wielu miejscach pracy pojawiają się wątpliwości, czy taka przerwa powinna nam przysługiwać? Czy jest wliczana w czas pracy? Jak długo powinna trwać?

Często nie jest to jasno powiedziane, a jak już jest, to każda firma ma inny pomysł na rozwiązanie tej kwestii…

Jak to wygląda z punktu widzenia prawa?

Zanim zagłębię się w realia, wspomnę tylko jak to wygląda od strony prawnej. Niestety nie najlepiej. Jeżeli pracujesz minimum 6 godzin w ciągu dnia, przysługuje Ci 15 minut przerwy śniadaniowej. I jest to zawsze kwadrans, niezależnie czy Twój czas pracy wynosi 6 czy tak jak zazwyczaj – 8 godzin.

Pracodawca może, (ale nie musi) wprowadzić dodatkową przerwę na obiad lub załatwienie spraw osobistych, która nie jest wliczana do czasu pracy i może trwać maksymalnie 60 minut.

Warto jeszcze wspomnieć, że osobom pracującym przed komputerem przysługuje 5 minut przerwy od patrzenia w monitor co każdą godzinę. Trzeba jednak w tym czasie poświęcić się innym zajęciom związanym z pracą.

Niestety nasze prawo skazuje nas na głodówkę w pracy. Chyba, że zjesz szybki obiadek w ciągu 15 minut albo zostaniesz w pracy dłużej… 🙂

Jak to wygląda w praktyce?

W rzeczywistości (jak to zazwyczaj) bywa różnie, czasem lepiej, czasem trochę gorzej. Pracodawcy różnie to regulują, zwłaszcza, że wielu programistów pracuje w oparciu o umowę B2B i kodeks pracy ich w takim przypadku nie obowiązuje. Zacznę jednak od przytoczenia dwóch anomalii:

Obowiązkowa przerwa

To chyba najgorsza opcja. Według niej pracownik w ciągu dnia MUSI zrobić sobie przerwę na obiad. Masakra. Często też pracodawca mówi ile ta przerwa powinna trwać. Pół biedy jak trwa pół godziny, zdecydowanie gorzej gdy jest to np. jedna godzina. Wtedy spędzamy w pracy przymusowo 9 godzin. Jest to zdecydowanie niekorzystna sytuacja dla tych, którzy wolą spędzić 8 godzin w robocie i obiad zjeść np. z rodziną.

Ale czy jest to zgodne z kodeksem pracy? Jak już wcześniej wspomniałem, pracodawca może wprowadzić dodatkową przerwę na obiad. Przepisy nie definiują jednak, czy ta przerwa jest obowiązkowa. Ta kwestia jest zazwyczaj ujęta w umowie o pracę.

Niestety taki model w wielu miejscach ciągle funkcjonuje. W efekcie, podczas tej przymusowej przerwy niektórzy owszem – jedzą obiad, ale inni albo idą na spacer albo na przykład robią zakupy.

Wliczać, nie wliczać? Nie wiadomo…

To jest kolejna anomalia, gdy zasady nie są jasno określone przez pracodawcę i w sumie to nie wiadomo jak te przerwy traktować. Często tak się dzieje, gdy jesteśmy rozliczani za godziny pracy i albo mamy jakiegoś time trackera, albo gdzieś te godziny sami raportujemy. Wtedy może dochodzić do różnych dziwnych sytuacji. Przykładowo, grupa programistów wychodzi na obiad i część z nich w tym czasie jednocześnie „jest w pracy”, a druga część nie.

Albo inna kuriozalna sytuacja: jeżeli pracownicy jedzą obiad w biurze (przyniesiony z domu albo zamówiony), to przerwę poświęconą na jedzenie wliczają do czasu pracy. Jeśli jednak wychodzą z biura, to wtedy już nie. Sytuacja dziwna i zapewne dla zatrudnionych niekomfortowa …

Czy przerwa na obiad powinna być wliczana do czasu pracy?

Jeżeli jednak pominiemy dwa specyficzne, przytoczone powyżej przypadki, to pozostaje zasadnicze pytanie: czy jeżeli pracownik robi sobie przerwę na większy posiłek, to czy powinna ona być płatna?

Wiele osób uważa, że nie, bo przecież wtedy nie wykonujemy swoich zadań. Wydaje się logiczne…

Ja jednak uważam, że powinna! 🙂 Oczywiście w graniach rozsądku, nie może ona trwać godziny, ale jednak powinna być płatna. Dlaczego?

Po pierwsze, taka przerwa to nie jest jakieś „widzimisię” programisty, tylko jest ona podyktowana normalnymi potrzebami. Człowiek po prostu musi jeść. Głodny pracownik to zły pracownik, a zły pracownik to niewydajny pracownik. Taka przerwa jest w pewien sposób naturalna. Jeśli przez chwilę założymy, że jest inaczej to w takim razie jak traktować inne, krótsze przerwy na zrobienie sobie herbaty lub kawy czy choćby na potrzeby fizjologiczne? Je też będziemy odliczać od czasu pracy?

Po drugie, taki trochę dłuższy odpoczynek od pracy dobrze wpływa na samopoczucie. Mózg ma chwilę, żeby odpocząć, zregenerować się i potem pracować wydajniej. Z resztą wiele firm zgadza się z tym argumentem i udostępnia pracownikom tzw. chillout roomy, gdzie można pograć np. w piłkarzyki czy na xboxie. Jeżeli w takiej firmie przerwa na obiad nie jest wliczona w czas pracy, to gdzie tu sens i logika…?

Po trzecie, bardzo często jest tak, że pomimo wykonywania czynności pozornie niezwiązanej z pracą (w tym przypadku pałaszowania), myślami ciągle jesteśmy przy naszych zadaniach. Jedząc, ciągle główkujemy nad jakimś problemem albo na przykład dyskutujemy o nim z kumplami, z którymi wybraliśmy się na obiad. Ok, nie klepiemy wtedy kodu, ale nasza praca składa się w dużej mierze z zadań twórczych, które zazwyczaj trzeba dobrze przemyśleć i przedyskutować.

Po czwarte, nasi pracownicy będą w takim przypadku bardziej zadowoleni ze swojej posady. 🙂 Argument bardzo prosty, ale istotny. Będą mogli wyjść normalnie po 8 godzinach pracy i przy tym nie głodować. Przełoży się to na więcej czasu spędzonego choćby z rodziną, co również wpływa korzystnie na ogólne zadowolenie z życia.

Po piąte, jeżeli jemy obiad w biurze (przygotowany w domu albo zamówiony), to tak naprawdę ciągle jesteśmy dostępni dla innych pracowników (w tym dla szefa 🙂 ). Można nam zadać wtedy pytanie czy przedyskutować jakąś sprawę.

I w końcu po szóste, świat powoli idzie w kierunku skrócenia czasu pracy. Z wielu powodów: technologia jest już na takim poziomie, że dużą część obowiązków wykonują za nas komputery. Co więcej, niektórzy uważają, że 8 godzin to wcale nie jest optymalny czas dla pracownika. Raczej, że powinno to być 6 lub 7. W niektórych krajach już są prowadzone w tym kierunku eksperymenty. Wielu przedsiębiorców z dużych firm wypowiedziało taką opinię, że mogliby skrócić czas pracy jednocześnie zachowując tę samą wydajność. Póki co jeszcze nikt nie zrobił większego kroku w tym kierunku, ale uważam, że małymi krokami w tę stronę idzie świat.

Takie argument dla niektórych są wystarczające i przykładowo są firmy (również u nas w Polsce), które jawnie mówią, że czas pracy u nich to 7 i pół godziny. Z możliwością 30 minutowej przerwy na jedzonko. Good job!

Co w taki razie zrobić, jeżeli nie masz płatnej przerwy na obiad?

Zawalcz o nią! Porozmawiaj z pracodawcą (umów się na wspólny obiad 🙂 ) i spróbuj o taką przerwę poprosić. Czasem się okazuje, że szef bez problemu się zgadza. Jeżeli zmieniasz pracę, zapytaj na rozmowie kwalifikacyjnej jakie są zasady dotyczące przerwy obiadowej. Jeżeli Cię nie satysfakcjonują, negocjuj je jako część swojej umowy.

Mamy teraz rynek pracownika, warto to wykorzystać i „nauczyć” pracodawców, że taka przerwa jest potrzebna. Przecież pracownicy często otrzymują od firm przeróżne dodatkowe benefity, więc odpłatny czas na obiad nie powinien być dla nich dużym problemem.

I ty tyle! Dziękuję, jeśli dodarłeś aż tutaj przez moje obiadowe dywagacje. 🙂 Pewnie niektórzy się ze mną nie zgodzą i powiedzą, że mi się gdzieś „poprzewracało”. Rozumiem, nie każdy musi mieć takie samo zdanie w tym temacie. Zachęcam w takim razie do dyskusji w komentarzach, bardzo interesuje mnie Twoja opinia na ten temat!

Tymczasem do zobaczenia i…

NIECH KOD BĘDZIE Z TOBĄ!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *